Poniżej część mojej kolekcji pieczątek, pieczołowicie zbieranych od... nie pamiętam kiedy.


Widzę jednak, że u mnie to chyba rodzinne:) Co dziennie odbierając Krasnala z przedszkola obdarowywana jestem skarbami z magicznej przedszkolnej szuflady. A to papierek po cukierku, kawałek gazety, znaleziony guzik... A wiecie co przy tym słyszę?? Mamusiu! przyda się:) Ostatnio przez parę tygodni kolekcjonowaliśmy zużyte rolki papieru, na robota:) jak tylko powstanie, podzielę się z Wami zdjęciami.
Moje skarby:


Tak bardzo chciałabym własny kąt, by móc cieszyć się skarbami na co dzień. A tak, wszystko upchane w różnych miejscach :( Mam plan zrobienia czegoś... lecz zanim odszukam co potrzebne, hmm...




Mam nadzieję, że dzięki temu, że zbieramy, przetwarzamy, tworzymy wspólnie "inne" rzeczy, moje dwa Krasnale docenią piękno własnoręcznie robionych drobiazgów, że pewnego dnia obojętnie przejdą koło zapełnionych chińszczyzną wystaw sklepowych, zobaczą piękno rzeczy tworzonych z miłością...
Życzę Wszystkim spokojnego wieczoru :)
Ten własny kąt będzie magicznym miejscem ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie drobiazgi, dobrze jest czasem mieć w domu trochę staroci, nigdy nie wiadomo co do czego się przyda :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń