Gdzie podziała się nasza piękna zima? Ta bielutka, ze skrzypiącym pod butami śniegiem? Ukryła się pod zaspami czarnego przydrożnego śniegu (: Buty przemoczone, nigdzie nie chce się wychodzić. Najchętniej wpakowałabym się pod kocyk, tuż obok kominka... (ale go nie mam) z filiżanką herbaty z miodem i cytryną. A i oczywiście coś słodkiego w ilościach-nieprzyzwoitych. Rzeczywistość jest inna, dzieci chcą na sanki, a tu się nie da. Szare popołudnie trzeba zamienić w coś miłego. Wyciągnęłam jesienne zapasy w postaci szyszek i tworzymy.....

I od razu zrobiła się miło i przyjemnie, troszkę koloru w pochmurny dzień :)
Czas powoli zabrać się za dekoracje świąteczne, może te szyszki to na dobry początek...? Oby, oby
Na kaloryferach suszą się pomarańcze, masa solna czeka na jutrzejsze popołudnie, a dzieci będą miały pełne ręce roboty. Zobaczymy co powstanie...:)?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz